20 Sierpień 2006 – 1 kolejka klasa A gr.1 Czarni Czudec – Izolator Boguchwała II 2-1(2-0)

20 Sierpień 2006 – 1 kolejka klasa A gr. 1
Czarni Czudec -Motor Boguchwała Izolator Boguchwała II 2-1(2-0)

BRAMKI:

1-0 Andrzej Jodłowski 10min
2-0 Mirosław Żybura 23min
2-1 B.Karwat 63

SKŁADY:
Czarni Czudec:
Lepionka – Sławomir Czarnota (70 Szafrański), Łukasz Gontarski (65 Brzyski), Roman Baran, Krzysztof Paluch – Sławomir Głowacki, Mirosław Żybura, Wilk, Machnica – Jakub Tomoń(76 Stawarz), Andrzej Jodłowski

Izolator Boguchwała II:
Hass Grzegorz – B.Buż,Łyszczak, Kalembkiewicz, Stojek (73 Witowski) – Wrona (77 Michalik), G. Buż (46 Kocurek), Inglot, Bieda (46 Kępa) – Karwat, Gosztyła

widzowie:200

czerwone kartki:

Żółte kartki:
Izolator Boguchwała II: G. Buż
Czarni Czudec: Machnica, Baran

Sędziowie:
Marek Sawicki

20.08 zainaugurowała rozgrywki rzeszowska A-klasa piłkarska. Wielką niewiadomą była forma naszego zespołu. Znacząco zmieniła się kadra, a wyniki sparingów niewiele mówiły na temat obecnej formy zespołu. Mecz jak zwykle rozpoczął się z ok. 10-15 minutowym opóźnieniem. Czarni przystąpili do meczu w następującym składzie: Lepionka – Głowacki, Żybura, Paluch, Baran – Czarnota, Machnica, Gątarski, Wilk – Tomoń, Jodłowski. Od początku nasz zespół narzucił swój rytm gry, kilkakrotnie zagrażając bramce Izolatora. Po jednej z kolejnych składnych akcji wywalczyliśmy rzut rożny. Po dokładnym dośrodkowaniu Ł. Gątarskiego najwyżej do piłki wyskoczył A. Jodłowski, który precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę już w 10 minucie dał prowadzenie gospodarzom. Chwilę później przy kolejnym dośrodkowaniu Andrzej znów wybił się ponad obrońców, ale ta próba była nieudana. Po strzeleniu bramki Czarni ciągle atakowali, a przyjezdni odgryzali się sporadycznymi kontratakami, które były bezbłędnie rozbijane przez obrońców, a często nawet kończyły się już w środku pola. W 23 minucie znów z narożnika boiska piłkę na dalszy słupek dośrodkowuje Gątarski. Tym razem nie grzeszący wzrostem obrońcy nie upilnowali M. Żybury, który słynie ze zdobywania bramek swoją precyzyjną głową Było już 2:0, a w szeregi Izolatora zakradała się nerwowość, która przyjawiała się wyzwiskami i wytykaniem błędów. Czarni zadowoleni z wyniku i przebiegu gry zaczęli oddawać pole rywalowi. Cofnęliśmy się do głębokiej defensywy i skupialiśmy się głównie na wybijaniu piłki z okolic pola karnego (tzw. wyjazd). Motor jednak nie potrafił wykorzystywać stworzonych sytuacji i nawet akcje sam na sam mijały bramkę Czarnych. W samej końcówce pierwszej połowy po rzucie wolnym z ok. 18m. piłka nieznacznie prześlizgnęła się obok słupka Lepionki, który jednak spokojnie kontrolował jej lot. Pierwsza połowa kończy się prowadzeniem 2:0, a bardzo dobrze grali w niej niewspominani wcześniej nowi zawodnicy Machnica i Wilk, którzy swoimi ofensywymi, indywidualnymi wejściami siali spustoszenie w szeregach rywali.

Druga połowa zaczęła się podobnie do końcówki pierwszej, a więc od ataków Izolatora i obronie Czarnych. Motor, który do tej pory bił „głową w mur” w końcu dopiął swego. Po długim, dokładnym podaniu napastnik gości balansem ciała ominął S. Głowackiego i bez trudu z bliskiej odległości pokonał naszego bramkarza. 2:1. Bojowe nastroje wstąpiły w gości, którzy różnymi okrzykami podrywali się do walki. Stracona bramka obudziła naszych graczy, którzy zaczęli w końcu atakować. Niesamowity upał ok. południa dawał się we znaki zawodnikom. Doskonale radzący sobie do tej pory Machnica, Wilk i Gątarski zaczęli tracić siły i piłki. Reakcja trenera była natychmiastowa. Zmęczonego napastnika J. Tomonia zmienił rok młodszy, zaledwie 16-letni M. Stawarz, a za Ł.Gątarskiego został wprowadzony D. Brzyski. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Stawarz doskonale wszedł w mecz i dynamicznymi zwodami „wkręcał” w ziemię podmęczonych obrońców. Dwa razy młody napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam, jednak jego strzały były dobrze bronione przez goalkeepera gości. Mimo to strzelający zebrał zasłużoną porcję braw od publiczności, która jak zwykle prawie do ostatniego miejsca zapełniła ławki na stadionie. Brzyski również wprowadził wiele ożywienia w akcje ofensywne i wziął na siebie ciężar gry. Końcówka meczu to chaotyczna gra spod jednej pod drugą bramkę i dopytywanie się kibiców „ile jeszcze do końca”. Nie ma się jednak czemu dziwić gdyż słupek rtęci przekroczył w niedzielę 30*C. Sędzia chyba również miał już dość bo pomimo wielu przerw i gry na czas Czarnych nie przedłużył spotkania ani o minutę. W między czasie za zmęczonego i dobrze spisującego się w dzisiejszym meczu S. Czarnotę wszedł M. Szafrański, który jednak grał zbyt krótko i nie zdążył pokazać kibicom na co go stać.

Tak więc Czarni zaczęli sezon bardzo dobrze, od zwycięstwa z wymagającym rywalem w ekstremalnych warunkach. Oby tak dalej i nie tylko przez cztery mecze, jak miało to miejsce w poprzednim sezonie. A już w przyszłą niedzielę Czarni zmierzą się z beniaminkiem A-klasy Piastem Nowa Wieś, który w pierwszej kolejce przegrał z innym beinaminkiem Stalą II Rzeszów 5:2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.